Wyjęte z kontekstu

W czasach zamierzchłych, a co najmniej dawnych, wedle mej rachuby – 236 przeżytych lat moich to kropla w morzu czasu jaki przeminął od tamtej pory. Tak, tak bym to ujął. Cóż więc, w czasach zamierzchłych, a co najmniej dawnych spotkali się bogowie na szczycie świata najwyższym i sprzeczali się o swoje włości. Każdy z nich chciał panować sam. Jak to się zdarza wśród tych, którzy najwięcej posiadają, chcieli posiadać więcej, i więcej. Brać i gromadzić. Bowiem co mieli czynić znudzeni lenistwem i obserwacją sobie podobnych? Spór wybuchł okropny. Bóg Czasu kręcił głową z niedowierzaniem. Stanął w końcu ze swojego miejsca przy stole świata. Jako władca czasu i przestrzeni zarządził: „Nie potrafimy panować wspólnie. Ze swej mocy podzielę ten świat w przestrzeni i czasie. Każde z Was, będzie posiadało swój świat, w całości, jednak równolegle z innymi”. I tak powstały Krainy. Tak liczne jak bogowie, którzy nimi władali. Współistniały równolegle. Kraina Cieni, Fantamagorium, Kraina Snów, Kraina Elfów, Krasnoludów, Ludzi, Krainy innych nieziemskich stworzeń i wiele, wiele innych, których z braku potrzeby nie będę tutaj wymieniać.

Nierzadko bywa, że w legendach tkwi ziarno prawdy. Gdy obierzesz je z plew nada się do opowiedzenia. Bogowie, którzy przystąpili do podziału, jako stwórcy swych światów chcieli imponować swemu stworzeniu. A stworzenie winno być doskonałe. Jakiż świat byłby nudny od tej doskonałości… I tutaj pojawia się legenda o pięciu Evilenach. Siewcach zła. Podle przekazów Evileni uwarzyli w kotle miksturę, której opary kłębiły się obejmując każdą z Krain. A oto przepis:

Łyżka dobroci na słoik złości,

Krztyna ciepła z oziębłością

Kilka kropel zgody nad niepokoju duszy rzekę

Chciwość i chytrość proporcjonalnie

Do zazdrości i dumy

Posypka z dobrego słowa i lukier z nienawiści

Tak wymieszane rozpleniły się na świat. Stworzenie wszelkie zachłysnęło się nieznanym. Wdychało pełną piersią, aż zgorzkniało i zaczęło się psuć. Przeciw tej zarazie ustanowili stwórcy: „w mowie elfów zwali się Ka’emms, w mowie krasnoludów Umgrun, w mowie ludzi i istot nieludzkich – Strażnikami Żywiołów”.

Ku przestrodze

Tyle pokus na świecie

Tyle piękna

I tyle rozkoszy

A ja widzę tę rozkosz pojedynczo

Lecz mam narzucone prawem

Nie korzystać- wzbronione

Jeden uśmiech otwiera pragnienie,

Jedno spojrzenie budzi drapieżnika

Jedno słowo ożywia tłumione zmysły

Chciało by się śnić na jawie

Z rozkoszą w ręku usprawiedliwioną

Przed ludzkim prawem

Za ludzkim przyzwoleniem