Kłamstwa, kłamstewka

Lubimy się oszukiwać, zwodzić, uwodzić swój umysł wizjami szczęścia albo katastrof. Przewidujemy nieprzewidywalne i mimo wszystko to właśnie się dzieje. Czasem tak jest, że „wykraczemy” sobie swój los. Mówimy, że „o tak, na pewno to się stanie, bo mnie w krzyżu łamie, a zawsze jak mnie łamie to coś złego się dzieje”. I tym sposobem szkodzimy sobie sami. Powiem tylko – jak masz gadać głupio lepiej nic nie gadaj.

Lubimy też kłamać, oj tak…nawet bardzo. Lubujemy się w naginaniu prawdy do swoich potrzeb. I to kłamać nie tylko innym, ale sobie nawzajem, uznając te złudne słowa pocieszenia niekiedy za źródło nadziei, która nigdy nie miała prawa bytu. Chełpimy się, że jesteśmy pomocni i potrafimy doradzać. Potrafimy kłamać i podtrzymywać w duchu kłamstw innych. Czy to złe? Nie mnie oceniać, sama czasem korzystam. Wygoda. Ale czy nie lepiej uświadamiać w prawdzie, czy nie szlachetniej rzec jedno słowo prawdy nad setki kłamstw dla uszu miłych? Mówicie pewnie – „racja, lepiej mówić prawdę i w prawdzie trwać” a myślicie „a czemu nie raczyć się tymi miłymi kłamstewkami co dzień? Jeśli ważę 100 kilo i ledwo mogę przecisnąć się przez drzwi, bo futryna nie puszcza, a ktoś mi powie „ładnie wyglądasz, chyba schudłaś” poczuję się lepiej, niż gdyby ktoś wołał do pana majstra „ej, panie majster, tu trzeba futrynę poszerzyć”?”

Tak, lubimy to…i to bardzo.

Przysięgi

Obiecali sobie przysięgą

Myśląc że się znają

Nie znając się wcale

Nawet za rękę, za palec odcięty

Nie dali wiary swej obietnicy

Obchodząc serce na – całkiem szczerze

Lecz miast przysiąg

Winni wpierw mawiać pacierze

Na ich dotrzymanie