Zmierzcha

Piękny zapada zmierzch

W szarości i błękicie

Piękne byłoby gdzieś tam

Życie w tym niebieskim niebycie

Lecz nie pora i nie czas

Trzeba dopełnić kielicha

Pić tak, by ten co go trzyma

Ręką mógł przechylać

By nas nie zachłysnął…

Czasem bowiem daje skosztować

Czasem każe biec z pełnymi ustami

Kroplą zwilży język

Nada smaku chwili, pozwoli jej trwać

Dłużej niż na oka mgnienie

Lecz wystarczającą

Byś pragnął dalej nieustępliwie

No Comments

Post a Comment